Z okazji Dnia Kobiet uznałam, że warto byłoby opisać dawną premierę od Papierowego Księżyca. W tym miejscu, chciałabym ogromnie podziękować wydawnictwu za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

17 letnia Zoe ma pewien sekret.
Gdyby ktoś się o nim dowiedział, musiałaby ponieść straszne konsekwencje.
Jednak poczucie winy bywa zbyt przytłaczające.
Dlatego postanawia pisać listy do więźnia skazanego na śmierć i wyjawić mu całą prawdę.
Czy będzie warto?
Zakończenie: ostatni rozdział jest dość zaskakujący. Nie mogę zbyt wiele zdradzić, ponieważ byłby to spoiler, jednakże przeczytanie ostatniego rozdziały daje przedsmak szerszego spojrzenia na całą historię. Oczywiście zmusza też do refleksji, czy aby na pewno tak musiało się to wszystko skończyć?
Bohaterka: ma dopiero 17 lat a doświadczyła tragedii, za którą się obwinia. Poczucie winy jest, naturalnym następstwem traum, a nie przepracowanie ich, może prowadzić niekiedy do tragicznych skutków, między innymi do depresji i prób samobójczych. Wiem, że odbiegam( i to bardzo) od książki i tego, że jest to tylko wymysł autorki, jednakże warto zwrócić uwagę na to, iż wszystko powinno mieć swój początek i koniec. Bohaterce udało się(w pewnym stopniu) poradzić sobie ze swoimi "demonami z przeszłości", co jest ogromnym plusem całej książki, ponieważ daje nadzieje na to, że zawsze jest szansa na to, że będzie lepiej.
Zoe pomimo chwil gdzie wykazuje niezwykłą dojrzałość jest zwyczajną nastolatką. Chodzi mi o to, że niektórym jej zachowania mogą wydawać się infantylne czy wręcz głupie. Ale kto z nas nie robił w tym okresie swojego życia czegoś głupiego czy nieprzemyślanego?
Gdyby ktoś się o nim dowiedział, musiałaby ponieść straszne konsekwencje.
Jednak poczucie winy bywa zbyt przytłaczające.
Dlatego postanawia pisać listy do więźnia skazanego na śmierć i wyjawić mu całą prawdę.
Czy będzie warto?
Zakończenie: ostatni rozdział jest dość zaskakujący. Nie mogę zbyt wiele zdradzić, ponieważ byłby to spoiler, jednakże przeczytanie ostatniego rozdziały daje przedsmak szerszego spojrzenia na całą historię. Oczywiście zmusza też do refleksji, czy aby na pewno tak musiało się to wszystko skończyć?
Bohaterka: ma dopiero 17 lat a doświadczyła tragedii, za którą się obwinia. Poczucie winy jest, naturalnym następstwem traum, a nie przepracowanie ich, może prowadzić niekiedy do tragicznych skutków, między innymi do depresji i prób samobójczych. Wiem, że odbiegam( i to bardzo) od książki i tego, że jest to tylko wymysł autorki, jednakże warto zwrócić uwagę na to, iż wszystko powinno mieć swój początek i koniec. Bohaterce udało się(w pewnym stopniu) poradzić sobie ze swoimi "demonami z przeszłości", co jest ogromnym plusem całej książki, ponieważ daje nadzieje na to, że zawsze jest szansa na to, że będzie lepiej.
Zoe pomimo chwil gdzie wykazuje niezwykłą dojrzałość jest zwyczajną nastolatką. Chodzi mi o to, że niektórym jej zachowania mogą wydawać się infantylne czy wręcz głupie. Ale kto z nas nie robił w tym okresie swojego życia czegoś głupiego czy nieprzemyślanego?
Wygląd: co jakiś czas możemy natrafić na rysunki także ode mnie duży plusik w stronę wydawnictwa :). Historia jest dość nietypowa, ponieważ poznajemy ją od końca i ma charakter epistolarny- cała fabuła opiera się na opowiadaniach zawartych w listach. I to nie do byle kogo, a do przestępcy skazanego na śmierć. Nie mamy tu wszechwiedzącego narratora, który swoim bezstronnym okiem mógłby pokazać nam co jest prawdą a co nie. Musimy zawierzyć głównej bohaterce, że to co mówi jest prawdą. Może dać nam to w pewnym stopniu do myślenia. Taki sposób obrazowania rzeczywistości pokazuje, że nie wszystko jest czarne lub białe. Narracja 3 osobowa ułatwiłaby nam wyszczególnienie co jest dobre a co nie. A tutaj tego nie mamy, wiec o wiele trudniej nam oceniać. Całość opowiadana jest dość luźnym językiem i chaotycznie. Można pokusić się o stwierdzenie, że jest to swobodny przekaz myśli i odczuć. Tak jakbyśmy zanurzyli się w czyjejś głowie i płynęli z prądem nie wiedząc, co wydarzy się dalej. Taki zabieg nadaje to pewnego luzu(na zasadzie łatwości w rozumieniu i nadążaniu za bohaterką-choć nie każdemu może to przypasować) i łatwiej nam uwierzyć w historię Zoe a ją samą polubić.
Tło: nie składa się na nią tylko opisywanie tu i teraz, bądź suchych faktów z przeszłości, ale zawarte są w niej historia rodziny i jej przyjaciół. Pozwala nam to na zobaczenie pełnego obrazu sytuacji i zrozumienie dlaczego bohaterka postąpiła tak a nie inaczej. W tym wypadku to rodzina odgrywa kluczową rolę. Na pewno nie jeden czytelnik czytając, będzie potakiwał ze zrozumieniem głową. Może nie w każdej sytuacji, ale chciałabym podkreślić, że wydarzenia zawarte w tek książce nie wzięły się z "kosmosu" a z strzępków sytuacji realnych i łatwych w wyobrażeniu sobie przez czytelnika.
Akcja: historia jest opowiadana od końca. Tak jak wspomniałam wcześniej, historia opowiadana jest w bardzo luźnym stylu i bardzo często "skaczemy" po wątkach. Nie jest to powieść akcji, więc nie możemy oczekiwać wybuchów, strzelania i filmowych pościgów. Motyw tajemnicy narracja i styl opowiadania nadaje całej historii pewnego dreszczyku emocji i to właśnie on nie pozwala nam się oderwać od tej lektury.
Podsumowanie: dla młodszej młodzieży książka jest jak w sam raz. Jest to w jakimś stopniu coś nowego, jednak osoby bardziej czepliwe na pewno upatrzą się w tej książce jakiś schematów, które już dawno wystąpiły w literaturze. Mi udało się odkryć, zakończenie w połowie książki. Jako lekka historia, choć poruszająca trudne tematy jest w sam raz.

Sama nie wiem, czy to dobra lektura dla mnie. Ale ta epistolarność chyba mnie namówi, bo rzadko sięgam po takie książki z nurtu young adult.
OdpowiedzUsuńFakt, takich książek z nurtu yound adult jest mało. Mam nadzieję, że "Chmury z keczupu" przypadną Ci do gustu :)
UsuńKsiążka nie dla mnie, nie moje sfery zainteresowań, ale pewnie moja młodzież chętnie po nią sięgnie. :)
OdpowiedzUsuńPewnie tak będzie ☺️i oby przypadła mi do gustu
UsuńSam sposób prowadzenia historii zdecydowanie mi się podobał, narracja Zoe również, ale to jak potoczyła się historia niekoniecznie. Uważam, że ktoś, wiesz o kogo chodzi na pewno :) wziął na siebie zbyt dużą odpowiedzialność, żeby odciążyć Zoe. A ta tragedia... można było jej uniknąć:/
OdpowiedzUsuńmrs-cholera.blogspot.com
Oczywiście zgadzam się z Tobą, jednak wiadomo, że gdyby wszystko było takie sielankowe, nikt by tego nie przeczytał.
UsuńTa książka do mnie nie przemawia
OdpowiedzUsuńRozumiem i szanuję. Każdy z nas ma inny gust i coś innego nas interesuje :)
Usuń