niedziela, 24 marca 2019

"Książki przez które zginiesz" Jan Szymański


Niniejsza powieść kryminałem nie jest, choć trup się pojawia. A nawet kilka. Nie ma natomiast złamanego życiem, rozwiedzionego gliniarza-outsidera, który w oparach whisky, wbrew manipulującym szefom, rozwiązuje kolejne tajemnicze morderstwa.
Jest za to archeolog, z wciąż niezłamanym życiorysem, przemierzający ścieżki Ameryki Środkowej. Zaczyna służbowo, a kończy wręcz przeciwnie.
Z północy, z Miasta Meksyk wyrusza na południe para z przypadku. On – młody archeolog z Polski, ona – niefrasobliwa australijska podróżniczka. W drodze do serca gwatemalskiej dżungli podsłuchują bandytów rozmawiających o bezcennym zabytku, ponoć zrabowanym z miejsca objętego klątwą...

Mało szczegółowy opis, nie wydaje Wam się? Ja sama sięgając po tą książkę nie zaglądałam do opisu, co sprawiło, iż sięgając po nią nie miałam żadnych oczekiwań. Co jak wiadomo jest niezwykle dobre, zwłaszcza, gdy chcemy napisać w miarę obiektywną recenzję. Ale do rzeczy...
Tytuł: choć sądziłam, że tytuł nie będzie szczególnie związany z książką, jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jest inaczej. O tym, jak duży jest związek, pomiedzy tytułem a fabuła dowiadujemy się stosunkowo wcześnie. A, że nie chciałabym rzucać spoilerami zakończę w tym momencie i mam nadzieję, że pobudziłam Wasza ciekawość. ☺️☺️
Autor: wedle notki znajdującej się na odwrocie książki, autor jest archeologiem, prowadzącym badania w miejscach, w których rozgrywa się akcja powieści. Co nam daje ta informacja? Uświadcza nas w przekonaniu, iż autor wie o czym pisze, a przez to(i bogate opisy, do których przejdę później) historia jest łatwiejsza w "przyswajaniu" i łatwiej nam w nią uwierzyć.
Fabuła: szczerze powiedziawszy, to przez 3/4 książki fabuła niesamowicie się wlecze. A książka ma tylko 290stron. Pomimo tego, że ostatnie rozdziały książki w pewnym stopniu nam rekompensują to oczekiwanie, niezwykle wolne tempo nie  umknęło to mojej uwadze.
Bohaterowie: na podstawie ich zachowań jesteśmy w stanie dość szybko zorientować się z kim mamy do czynienia. Osobiście polubiłam, głównych bohaterów i fajnie czytało mi się o ich losach. W przypadku archeologa mamy o tyle "ułatwioną" sprawę, iż możemy obserwować tok jego myślenia. Osoby, które czytały już książkę, będą wiedziały o co mi chodzi :). Nie są to na pewno osoby o super zdolnościach, którym nie straszny pistolet przy skroni i trup u ich stóp. Są to bardziej osoby, z którymi każdy z nas, w mniejszym bądź większym stopniu może się utożsamiać.
Podsumowania: i tu najchętniej wysłałabym cała czarę goryczy, jaka zebrała się we mnie podczas czytania tej książki. No bo, po jakiego grzyba dawać nam "podsumowania" w postaci kilku stronicowych opowiadań, w sytuacji gdy jesteśmy na "bieżąco" z tym, co akurat dzieje się u naszych bohaterów? Gdyby nie to, że staram się czytać książki od początku do końca. W CAŁOŚCI. Najchętniej omijałabym te fragmenty, albo zrezygnowała z dalszej lektury. Oczywiście rozumiem, że pewna scena niejako "wymusiła" to podsumowanie, ale proszę Was. .
Opisy: niezwykle długie, niezwykle bogate, niezwykle szczegółowe. Jedni to lubią inni nie. Mi chwilami się za bardzo dlużyly, ale niewątpliwie, ułatwiły mi wyobrażenie sobie miejsca czy zdarzenia, o którym aktualnie czytalam. Choć w samym Meksyku nigdy nie byłam i nie wiem, czy nazwy ulic czy miejsc się zgadzają z rzeczywistością, jednakże jeśli nadarzy się okazja do odbycia podróży właśnie tam, z chęcią odwiedzę miejsca zamieszczone w książce ☺️.
Zakończenie: ah cóż to były za emocje! Trupy, strzały, ucieczka i wielka niewiadoma, która daje autorowi furtkę do rozwinięcia dalszej opowieści. A tak na poważnie, to w bardzo szybkim tempie(gdy już akcja w pełni się rozwinęła) dotarlam do końca książki i tym samym historii. Co niewątpliwie świadczy o tym, iż historia mnie wciągnęła. Jeden z bohaterów przyznał iż cała historia jest jak z filmu. Może coś w tym było.
Historia: autor zadbał o to, by każdy element miał jakąś swoją bazę/historie. Na pewno musiał się wiele natrudzić, aby zdobyć niezwykle szczegółowe informacje np. o miejscach, jakie odwiedzali. Ogromny + dla autora.
Narracja: 3 osobowa. Sama historia opowiadania jest z perspektywy kilku bohaterów, co ułatwia nam wczucie się w historię i pozwala nam zrozumieć więcej. Wraz z narratorem jesteśmy jedynie oberwatorami biegu wydarzeń, ale dzięki temu widzimy więcej. 

★★★★☆☆

W zależności od tego, czy moja recenzja zachęciła Was, czy raczej nie, warto dać szansę tej książce i przekonać się na "własnej skórze" czy zgadzacie się z moim zdaniem czy też nie :)


Za egzemplarz do recenzji dziękuje wydawnictwu Po Godzinach :)



5 komentarzy :

  1. Szczerze mówiąc, nie wiem co o tym sądzić... Raz wlecze, raz pędzi. Tak hmm trzeba chyba samemu ocenić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam mieszane uczucia, co do tej książki. Może sięgnę po nią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Każda książka zasługuje na swoją szansę :) Tę już mam na swojej liście.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam mieszane uczucia, ale kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz jestem na Twoim blogu, ale z pewnością wrócę tu ponownie. Podoba mi się to w jaki sposób opisujesz książki.

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.