No właśnie, ludzie tego nie rozumieją: tego całego coming outu. I nawet nie chodzi o to, że jestem gejem, bo w głębi duszy wiem, że moi rodzice to zaakceptują. Nie są religijni, wspierają Demokratów. Tata lubi sobie pożartować, pewnie ale i tak mam szczęście. Na pewno mnie to nie wydziedziczą. Podejrzewam, że parę osób w szkole zgotowałoby mi prawdziwe piekło, ale moi przyjaciele też stanęliby na wysokości zadania. Lea uwielbia gejów, więc myślę, że byłaby cholernie podekscytowana.
Czasami w życiu czytelnika przychodzi taki moment, gdy wielkość reklamy i zachwytów przytłacza nas tak bardzo, iż zaczynamy wierzyć, że dana książka będzie idealna, jeszcze zanim ją przeczytamy i sami wyrobimy sobie o niej opinię. Tak przynajmniej było w moim przypadku...
Simon jest gejem. To jest fakt. Faktem jest też to, że Simon koresponduje z tajemniczą osobą pod pseudonimem Blue. Jednakże, jeden z jego meili wpada w niepowołane ręce. Teraz aby utrzymać swoją orientacje w sekrecie, musi zeswatać oprawce z przyjaciółką Simona. Jednocześnie nadal wymienia się meilami z tajemniczym Blue, a w konsekwencji zwykła znajomość przeradza się w uczycie. Tylko kim jest tajemniczy wybranek Simona?
Autorka: pani Albertalli jest psychologiem, co na pewno w jakiś sposób wpłynęło na treść całej książki. Jako osoba kompetentna po wieloletnim stażu, między innymi z nastolatkami, wie o czym piszę i potrafi "wczuć się" w daną sytuację. Dzięki temu, czytelnikom łatwiej jest sobie wyobrazić takiego bohatera jak Simon i uwierzyć w to, iż to mogło zdarzyć się na prawdę.
Styl: trzeba przyznać, że styl pisania pani Albertalli jest niezwykle "luźny" pomimo, iż poruszamy trudne tematy jak np. homoseksualizm, czy coming out. Ma to swoje plusy, ponieważ bardzo łatwo się to czyta i się przez nią "płynie". Jednakże, w tej książce, poruszane są tematy trudne i możliwe, że niektórzy czytelnicy uznają, iż należałoby do nich podejść nieco inaczej(może i bardziej poważniej).
Bohaterowie: bardzo łatwo ich polubić, a w związku z tym bardzo łatwo się do nich przywiązać i przeżywać wraz z nimi. Mają swoje wady i zalety. Chociaż moim subiektywnym zdaniem, nie są w cale aż tak wyjątkowi, aby pozostać w pamięci na dłużej. W sumie to, cała akcja i wszystkie wydarzenia wydają się być poprowadzone zbyt "sielankowo".
Zakończenie: słodkie. Bardzo słodkie. Po głębszym zastanowieniu może trochę zbyt słodkie. Niektórych czytelników na pewno to poruszy i wywoła uśmiech na ich twarzach. Dla mnie było to: "ok, możemy przejść dalej".
Dlaczego zawodzi?: chociaż bardziej powinno pasować: "dlaczego JA zawiodłam się na tej książce". A przechodząc do sedna, pamiętajcie, że to moja SUBIEKTYWNA opinia. A moim zdaniem, książka jest ok i tylko ok. Nie ma w niej nic, co utkwiłoby mi w pamięci. Możliwe, że jest to spowodowane tym, iż bardzo dużo(jak nie wszyscy) jednogłośnie twierdzili, że książka jest świetna. Stąd zaczynając czytać, już byłam nastawiona na to, że książka będzie super. Oczywiście wiem, iż popełniłam błąd, nastawiając się na lekturę jeszcze przed jej rozpoczęciem. Na pewno wiele z was zachwyci się tą książką i zachęcam do tego, by "na własnej skórze" przekonać się jaka jest wasza opinia.
★★★✰✰✰
Za egzemplarz do recenzji ogromnie dziękuje wydawnictwu Papierowy Księżyc.
Książkę "Simon i inni homo sapiens możecie np. złapać pod tu (obecnie jest w bardzo atrakcyjnej cenie, aż szkoda się nie skusić)


Brak komentarzy :
Prześlij komentarz