"Łatwo jest przestać żyćTrudniej jest trwać i walczyć"
Dawno mnie tu nie było.. Nawet bardzo dawno. Większość osób pewnie już o mnie zapomniała.
A jednak wróciłam i mimo trudów sesji, postaram się opowiedzieć wam o "Cierpieniach Anioła" Anny Mielec. Korzystając z okazji, chciałabym bardzo podziękować autorce, za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.
Ok, skoro uprzejmości mamy za sobą, chciałabym jeszcze dodać kilka uwag dotyczących dzisiejszego wpisu.
1. Przez wzgląd na fakt, iż "Cierpienia Anioła" są tomikiem poezji(możecie go nabyć np. tu), nie zamierzam dokonywać wnikliwej analizy bądź interpretacji. Każdy z nas postrzega poezję na swój indywidualny sposób, a ja nie mam zamiaru wam nic narzucać. Dlatego też, nie w tym wpisie nie będzie oceny w postaci gwiazdek.
2. Jako, że ostatni raz miałam styczność z poezja w liceum(czyli gdy dinozaury chodziły jeszcze po świecie), nie będę zasypywać was słowami charakterystycznymi dla analizy wierszy. Nie chciałabym niczego opisywać, bez poparcia w realnej wiedzy.
Budowa: tomik składa się z 4 części: "Śmiertelne pragnienia"; "Cierpienia"; "Miłosne pragnienia" i "Nadzieja". Nie zauważyłam żadnego powtarzającego się schematu, jeśli chodzi o ilość wierszy przypadających na daną część, czy też samą budowę wierszy. Przy niektórych wierszach możemy znaleźć rysunki, co osobiście uważam, za duży plus :).
Autorka: "Cierpienia Anioła" są debiutem literackim pani Anny. Na jej blogu znajdziecie moc wierszy, które możliwe, że pomogą wam w podjęciu decyzji o zakupie książki. Dla zainteresowanych tutaj znajdziecie FanPage Pani Anny.
Wiersze: i tak oto przechodzimy do głównej części tego wpisu. Mianowicie: jakie są moje przemyślenia po przeczytaniu tej książki? Po pierwsze i chyba najważniejsze: to nie są wiersze do, których jesteśmy przyzwyczajeni przez lata nauki języka polskiego. Mam na myśli to, iż nie są one pisane w sposób schematyczny(rymy, ta sama ilość głosek itd..). Daje nam to pewne poczucie świeżości, jak też lekki niepokój, czy aby na pewno wszystko poszło tak jak powinno. W przeciwieństwie do lekcji języka polskiego, nie mamy tu klucza pod, który moglibyśmy dopasować każdy wiersz i to od nas zależy jak go zinterpretujemy. W moim subiektywnym odczuciu, "pierwsza warstwa" jest wręcz, wyłożona na tacy. Mam również wrażenie, że osoby, które doświadczyły nieszczęśliwej miłości, bardziej odnajdą sens tych wierszy.
Daty: nie mogłabym być sobą, gdybym nie zwróciła waszej uwagi na to, że wiersze powstawały przez 9 lat. Przez ten czas, wiele mogło się zmienić, co najprawdopodobniej sprawiło, że z mrocznych i niezwykle smutnych wierszy na początku książki przechodzimy do tych przepełnionych nadzieją.
Na koniec, zamiast tradycyjnie starać się napomknąć, dla kogo "jest" ta książka, chciałabym poradzić aby sięgać po te wiersze z rozwagą. Mam wrażenie, że niektóre wiersze mogą być opacznie zrozumiane przez czytelnika ponieważ wiele się w nich mówi o śmierci.

Sesja... jak ja nie lubię tego słowa :) Nie przepadam zbytnio za wierszami, ale dla tej pozycji mogłabym zrobić wyjątek :)
OdpowiedzUsuńoj trudna tematyka jak dla mnie na ten okres... miłego dnia.
OdpowiedzUsuń