poniedziałek, 16 lipca 2018

Sally Franson "Jak upolować pisarza?"

"W szkole nauczyłam się - co było dużo ważniejsze niż jakikolwiek przedmiot - że nie ma nic złego w tym, żeby wyróżniać się z tłumu, pod warunkiem, że wyróżniasz się w prawidłowy sposób, za pomocą wyglądy, sylwetki i rzeczy, które masz, i nie jesteś zbyt ostentacyjna. I im mniej się odzywasz , tym lepiej. Mimo to nawet wtedy istnieją duże szanse, że większość dziewczyn będzie Cię nienawidziła." 
(Sally Franson "Jak upolować pisarza?")  




Nie do końca wiem, jak wyrazić sprzeczność uczuć, jakie wzbudziła u mnie książka "Jak upolować pisarza?". Może będzie to spoiler samej recenzji, jednak warto zaznaczyć, że nie polubiłam tej książki w 100%. Jak też, nie jestem w stanie powiedzieć, że jest to coś maksymalnie złego, co będę odradzać każdemu i zawsze. Jest to tylko i wyłącznie moje zdanie, więc jestem pewna, iż znajdą się osoby, które pokochają historię Casey.

Zarys fabuły: Casey wydaje się być szczęśliwą i spełnioną osobą. Ma wspaniałą pracę, która zapewnia jej godziwe życie. Ma też przyjaciółkę, na którą zawsze może liczyć. Gdy jej szefowa oferuje jej udział w projekcie, w którym miałaby przekonywać do współpracy pisarzy i kampanie reklamowe, Casey zgadza się od razu. Bo przecież co mogłoby pójść nie tak?

Pomysł: historia Casey jest niezwykle aktualna jak na nasze czasy. Tak naprawdę, w mniejszym bądź większym stopniu mogła się przydarzyć każdemu/każdej z nas. Każdy z nas(albo przynajmniej większość) ma konto na Instagramie czy Facebooku i spędza tam o wiele więcej czasu niż byłoby potrzebne. Na pewno znamy kogoś, kto bardzo dużo czasu spędza w pracy, aby mieć dobre wynagrodzenie i dalej żyć w "luksusach" do których się przyzwyczaił. O tym właśnie jest ta książka.

Sprawy techniczne: jeśli chodzi o pracę naszej głównej bohaterki, to zwróciłam szczególną uwagę na ilość szczegółów dotyczących pracy Casey jak i samego Minneapolis. Można by było pokusić się o stwierdzenie, że autorka pracowała w podobnej branży, stąd ilość detali. Oczywiście, jest to ogromny plus, ponieważ możemy lepiej wyobrazić sobie codzienne życie Casey i niekiedy się z nią utożsamić.

"Dziwne słowa": podczas czytania, czasami natykałam się na słowa, których znaczenie musiałam wnioskować po reszcie zdania. Możliwe, że większość osób nie zwróciłoby na to uwagi i czytali dalej. Jednak ja, w swoim czepialstwie wolę o tym wspomnieć, ponieważ zapewne znajdą się osoby, które również zwrócą na to uwagę.

Fabuła: jak na lekką powieść przystało, cała historia toczy się w dość leniwym tempie. Pomimo tego, że Casey prowadzi intensywne życie, z czasem czytelnik może wpaść w poczucie monotonii. Dla osób szukających lekkiej lektury, bądź chcących odprężyć się po ciężkim dniu "Jak upolować pisarza?" będzie idealna
Główna bohaterka: to właśnie na niej chciałabym się skupić w tym wpisie. Cała historia jest prowadzona z jej perspektywy, więc mamy pełne spektrum jej historii, przemyśleń i działań, nie zawsze kończących się dobrze. Pozwala nam to lepiej poznać Casey, jak też dla mnie było powodem ogromnej irytacji i początkowej niechęci do całej książki. Albowiem NIE ZNOSIŁAM CASEY. Przedstawiała sobą wszelkie negatywne cechy i nawet jej przeszłość nie mogła wpłynąć na moje emocje do niej. Pod koniec książki widać było w niej pozytywną przemianę. Pewne wydarzenia sprawiły, że musiała zmienić swoje myślenie o 360° co wyszło jej na dobre. Smutne jest jednak to, że po zakończeniu lektury i chwili namysłu zdałam sobie sprawę, że w mniejszym lub większym stopniu, każdy z nas(bądź większość) ma pewne cechy wspólne z Casey. Dlatego, moja złość i irytacja zmieniła się w smutek i współczucie nie tylko dla niej, ale i dla każdego z nas a zwłaszcza tych, żyjący w przekonaniu, iż te cechy są dla nas czymś dobrym i potrzebnym. Mam nadzieję, że nie pomieszałam tego za bardzo i osoby, które przeczytały już tę książkę, będą wiedziały o co mi chodzi :)

Miłość: sam tytuł wskazuje na to, że cała książka będzie skupiać się na uczuciu, łączącym dwoje ludzi. Jednak tak nie jest. Moi zdaniem miłość została zepchnięta na inny plan, co jak dla mnie jest czymś dobrym, ponieważ skupiamy się na tym, co dzieje się z Casey. Osoby,  szukające bardzo ckliwej historii o miłości mogą się zawieść. Moim zdaniem sam proces rodzenia się tego uczucia był zbyt szybki i oczywisty. Zakochiwanie się w kimś jest procesem wymagającym czasu, co gryzie się z wątkiem miłosnym w tej książce. Rozumiem jednak, że taki był zamysł i tak miało być.
Zakończenie: lekkie powieści mają pewną wspólną cechę: zawsze kończą się dobrze. Tak jest i w tym przypadku. Cóż więcej można powiedzieć? Na pewno to, że daje nadzieje na happy end, nawet po trudnych i wyniszczających nas przeżyciach.

Idealna na wakacje?: książka "Jak upolować pisarza?" wydaje się być odpowiednim wyborem na lekturę wakacyjną. Jest lekka, szybko się ją czyta, znajdziemy w niej wiele życiowych cytatów. Może nie zapamiętamy jej na długi czas, jednak miło spędzimy z nią czas a czekanie na spóźniający się pociąg, przestanie być takie uciążliwe :)

★★★☆☆☆

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu Znak Literanova :)


4 komentarze :

  1. Nietypowa książka :) godna przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego co widzę, książka nie spodobałaby mi się, zatem specjalnie nie będę jej poszukiwać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka z opisu nie wydaje się leżeć w mojej grupie zainteresowań. Już sam tytuł sugeruje powieść dość miałką i niewyróżniającą się. Nie dziwię się, że nie zdobyła rozgłosu.

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie nie podchodziłam do tego, aby porównać się z Casey - świetna uwaga! :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.