"- Nie ma co rozpaczać nad rozlanym mlekiem. Życie składa się głównie z cierpienia, a płaczliwe, czerwone oczy i rozczulanie się nad sobą donikąd cię nie doprowadzą, no, chyba że chcesz być brzydka, jakby cię długa choroba oszpeciła."
Po przeczytaniu o czym jest ta książka, byłam nią strasznie zaintrygowana. Myślałam, że nie będzie to romans, tylko przyjemna opowieść o tym jak kiedyś powstawały fajerwerki poprzetykane ciekawą historią bohaterów. Niestety się pomyliłam.
Agnes Trussel skrywa tajemnicę, która mogłaby zhańbić całą jej rodzinę. Aby do tego nie doszło decyduje się uciec. Nie wiedząc gdzie szukać schronienia zatrzymuje się u pirotechnika Johna Blacklocka. Jednak czas rozwiązania coraz bliżej. Czy uda jej się uchronić przed katastrofą?
Wygląd: nie jestem osobą, która zwraca dużą uwagę na okładki a to, czy mi się spodoba bardziej zależy od tego, jak bardzo wciągnie mnie fabuła. Potrafię jednak docenić piękną okładkę. A taką może się pochwalić "księga ogni". Jej minimalizm urzeka, a w dotyku, okładka jest niesamowicie przyjemna. Jakbyśmy dotykali materiału a nie książki. Minusem tego jest jednak bardzo szybko się brudzi i ciężko ją doczyścić. Początki rozdziałów również są niezwykle urzekające(zdjęcie przykładowego rozdziału znajduje się poniżej).
Akcja: nie była jakoś strasznie wciągająca. Po tym, jak spostrzegłam, że nie będzie to nic odkrywczego tylko zwykła obyczajówka jeśli nie romans, straciłam wszelką ochotę na czytanie. Jednak nie zostawiam książek niedokończonych, niejako zmusiłam się do jej przeczytania. Fabułą w tym przypadku, jest codzienne życie pomocnicy pirotechnika i nieudolne próby rozwiązania swojego problemu.
Świat: opisy świata przedstawionego są niezwykle malownicze i przepełnione detalami. Odwzorowanie realiów życia 1752 roku i tego, jak postrzegani byli pirotechnicy, kobiety z "problemem" i wypowiedzi wydają się być bez zarzutu.
Fajerwerki: jak wspomniałam wcześniej, bardzo liczyłam na rozwinięcie tego wątku w obszerniejszy sposób, ponieważ rzadko spotykamy się z książkami, które opowiadają jak kiedyś mogły powstawać i jakie miały kolory. Połowicznie się zawiodłam. Przez pierwszą połowę książki wszystko zmierzało do tego, by spełnić moje oczekiwania, jednak w 2 połowie uwaga była bardziej skupiona na innych rzeczach. Szkoda.
Świat: opisy świata przedstawionego są niezwykle malownicze i przepełnione detalami. Odwzorowanie realiów życia 1752 roku i tego, jak postrzegani byli pirotechnicy, kobiety z "problemem" i wypowiedzi wydają się być bez zarzutu.
Fajerwerki: jak wspomniałam wcześniej, bardzo liczyłam na rozwinięcie tego wątku w obszerniejszy sposób, ponieważ rzadko spotykamy się z książkami, które opowiadają jak kiedyś mogły powstawać i jakie miały kolory. Połowicznie się zawiodłam. Przez pierwszą połowę książki wszystko zmierzało do tego, by spełnić moje oczekiwania, jednak w 2 połowie uwaga była bardziej skupiona na innych rzeczach. Szkoda.
Bohaterowie: główna bohaterka wydawała mi się być dość infantylna. Ma ona tylko 17 lat więc może jej naiwność jest związana z wiekiem. Inni bohaterowie są dość płascy i stereotypowi. Nie byłam w stanie się do nikogo przywiązać. John Blacklock wydaje mi się jedyną pozytywną postacią. pomimo oschłości, miał dobre intencje.
Zakończenie: nie spodziewałam się go w takim wydaniu, jednak niewątpliwie większość jest w stanie przewidzieć jak zakończy się ta historia. Osobom, które wciągną się w fabułę, na pewno dostarczy wielu emocji. Ja jednak miałam w głowie "aha. ok. to przejdźmy dalej".
Nie chcę aby ta recenzja była odebrana jako hejt. Nie taki był zamiar. Tak jak napisałam na początku, miałam wobec niej inne oczekiwania. Szkoda, ponieważ książka miała potencjał a wyszło jak wyszło. Nie planuję więcej wracać do samej książki, ale na pewno co jakiś czas będę sięgać do niektórych, bardzo trafnych i życiowych cytatów. Komu poleciłabym tę książkę? Na pewno osobom zmęczonym ciężkimi lekturami. Jest to idealna książka na 1 raz.
Nie chcę aby ta recenzja była odebrana jako hejt. Nie taki był zamiar. Tak jak napisałam na początku, miałam wobec niej inne oczekiwania. Szkoda, ponieważ książka miała potencjał a wyszło jak wyszło. Nie planuję więcej wracać do samej książki, ale na pewno co jakiś czas będę sięgać do niektórych, bardzo trafnych i życiowych cytatów. Komu poleciłabym tę książkę? Na pewno osobom zmęczonym ciężkimi lekturami. Jest to idealna książka na 1 raz.
★★☆☆☆☆


Brak komentarzy :
Prześlij komentarz