"Miłość była najgłupszym uczuciem na świecie, czyniła nas naiwnymi i podatnymi na zranienia. Niszczyła nas od środka, po kawałku. Czasem była jak lek, który sprawiał, że umierający powracali do pełni sił. Chciałam, by tak było ze mną. Było to uczucie, które było między mną a Rafałem, było jak lek. Umocniło mnie, i jego. Żeby nasza miłość sprawiła, że oboje staniemy się lepsi - a kiedy już tacy będziemy, wtedy ponownie znajdziemy się w tej sali i tym razem wymienimy się obrączkami. Albo nie. Po prostu ze sobą będziemy. Do końca życia, bez chwili przerwy.
Pomimo tego, że okres majowo - czerwcowy jest dla studentów (czyli też dla mnie) niesamowicie ciężkim czasem, udało mi się przeczytać 'Gaming House" autorstwa Dominiki Smoleń. I mimo tego, że dostałam tego ebooka do recenzji od samej autorki, mojego szacunki i podziwu do każdego autora, bo pisząc pracę proseminaryjną (która nie licząc badań i analizy wyników nie jest w 100% "moim" tworem) to nie byłabym sobą, gdybym nie wylała wiadra pomyj na tą książkę.
"Gaming House" to tak naprawdę historia ośmiu osób: Klary, Aleksandra, Sandry, Diany, Filipa, Gabriela, Michała i Rafała. Część z nich to rodzeństwo, część kuzyni a inni po prostu ze sobą sypiają.
Fabuła: nie licząc kilku wątków pobocznych, które przynajmniej u mnie, nie wywołało żadnych emocji, czy chęci kibicowania bohaterom, cała historia opiera się na seksie, przeklinaniu, graniu w LOL'a . Może to wskazywać na wzrostową tendencję do czytania książek mniej "ambitnych". Nie oceniam, każdy czyta to co lubi, ale do mnie ta "płytkość" kompletnie nie przemawia.
Budowa: każdy rozdział jest przedstawiany z perspektywy innego bohatera. Także cała historia jest opowiadana z 8 różnych perspektyw. Można się pogubić. Zabieg sam w sobie jest super, jednak w sytuacji, gdy myśli bohatera opierają się na schemacie: nie ma nic do żarcia w domu.., może zadzwonić do jakiejś laski, żeby została na noc.., muszę zagrać, żeby staty mi nie spadły; po prostu nie da się ich polubić. Sama historia w 95% opiera się tylko na wydarzeniach z mieszkania wszystkich osób. Język jest dość prosty i wzbogacony o słówka z LOL'a i przekleństwa. Szybko się czyta, acz osoby bardziej uwrażliwione na przekleństwa mogą czuć się zniesmaczeni.
LOL: na końcu książki znajduje się cały rozdział poświęcony tej grze między innymi wyjaśniając na czym polega ta gra. Osoby interesujące się LOL'em na pewno z tego skorzystają, aby zrozumieć o czym mówią bohaterzy.
Seks: po pewnym czasie (czyli mniej więcej w 1/3) przestałam liczyć, ile było tych stosunków. Pomimo, iż nie było AŻ tak dokładnych opisów, czuło się niesmak. Ja przynajmniej ten niesmak odczuwałam.
Moim zdaniem nie warto poświęcać swojego czasu na czytanie tej książki. Jest to oczywiście tylko moje zdanie i na pewno znajdą się osoby dla, których ta książka będzie wspaniała, jednak ja jej tak nie oceniam.
Za egzemplarz do recenzji dziękuje autorce i wydawnictwu WaPos
Za egzemplarz do recenzji dziękuje autorce i wydawnictwu WaPos


Po przeczytaniu twojej recenzji jakoś nie przekonuje mnie ta książka 😀
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com